Twoje Życie – bez Ciebie jest bez wartości…

Twoje Życie – bez Ciebie jest bez wartości…

Twoje Życie – bez Ciebie jest bez wartości…

Twoje Życie – bez Ciebie jest bez wartości…

wartość jest wtedy gdy człowiek z nim coś pozytywnego zrobi… wszystko zależny od Ciebie, każda chwila, minuta godzina, wszystko zależy od Ciebie co z nim zrobisz… jak będziesz żył… Każdy z nas działa  ku osiągnięciu określonego celu… Warto też nastawić się na długofalowe działanie. To, co po naszej myśli, marzenia, plany w końcu się kiedyś wydarzą. Nie na darmo mawia się:- sukces to działanie… samodyscyplina… wyrzeczenia…pokonanie przeciwności. Taki jest mój sposób na wszelkie przeciwności losu….żaden człowiek nie da Ci szczęścia jeśli sam z sobą jesteś nieszczęśliwy,

Szczęście jest jak echo- kiedy dajesz samego siebie stajesz się szczęśliwy… prowadząc życie pełne wartości…

Twoje Życie – bez Ciebie jest bez wartości…

Moim zdaniem im bardziej się zamartwiamy, tym mniej mamy energii do działania. Ja faktycznie staram się nie przejmować tym, na co nie mam wpływu, a działać tam, gdzie mam. Bo czy zamartwianie coś da? Absolutnie nic. Niestety czasem na swojej drodze spotykamy osoby, które nie wiadomo czemu, umartwiają się wiecznym zamartwianiem, często z błahych spraw i rozsiewają swoją negatywną energię. Na stres dobre  są porządki…zajęcie się konkretami;- jest sprzątanie chaty, układanie w szufladzie, czytanie… pisanie… bynajmniej ja tak robię  dla mnie jak się ma poukładane koło siebie to samopoczucie i satysfakcja oraz pogląd na życie jest prostszy. W tedy łatwiej ruszyć dupę do działania. Chwile się zastanowić zrobić listę plusów i minusów i starać się być konsekwentnym w swoich postanowieniach. Jak się coś nie udaje to czasami tak musi być, bo to może dać inne drogi do wyjścia z sytuacji. Długo zastanawiałam się nad przyczynami zamartwiania się i gromadzenia negatywnych emocji co przyczynia się do chorób. różnych dolegliwości. dotarłam do sedna . Otóż zamartwiamy się bo brak nam zaufania do siebie i do świata. Przez brak zaufania popadamy w przesadną chęć kontroli planowania i perfekcji, jak by to właśnie miało nas przed czymś uchronić. Kiedy nasz plan się wali, nie możemy uspokoić myśli. Nie jesteśmy pewni czy poradzimy sobie w nowej sytuacji, po wyjściu ze strefy komfortu. Nie jesteśmy pewni czy świat na nas nie zrzuci kolejnej plagi, kłody pod nogi…. Dlatego rozwiązaniem jest zaufać sobie i życiu, i Bogu, że wszystko się ułoży. To jest bardzo trudne nauczyć się być trochę jak dziecko kiedy lubimy mieć wszystko pod kontrolą jak dorosły. Nie pozostaje nic innego jak ćwiczyć i powstawać… Umysł, jak mięśnie, wymaga treningu i odpoczynku….powodzenia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.